Jak postanowiłem, tak zrobiłem. Pretekstem był umówiony wypad z Michałem na lokalny odcinek. To dzisiaj będę próbował nowy/wiekowy aukcyjny spinning z bamusa. Made in Japan, Argus Arai Tokyo. Hmmm. Zobaczymy. Opiszę go na łamach naklenie.pl za jakiś czas., tzn. jak już się sprawdzi. To prawdziwy staruszek. Nawet przelotki ma starego typu, wykonane są z drutu! (sic)

Z Michałem na parkingu umawiam się na po 8-mą rano. Dojeżdżamy o czasie. Ja mam w te rejony 20 minut, a on 90! Szacun Michał!

Szybko montujemy kije i nad wodę. Po krótce opowiadam o tym odcinku. Zresztą znam go tylko z internetu i wypraw spławikowych.

Zaczynamy w miejscu gdzie kończy się zakaz wędkowania i idziemy na północ. Ja łowię klasycznie. Jeden kijek, zapas w bagażniku, jakby się okazało, że nowy nabytek nie dawał rady i garść sprawdzonych wobków zabezpieczonych przyponem. Nie dam się nabrać i wiem, że tutaj są zębate. Michał natomiast przywdział 2 kijki. Jeden klasycznie na wobka, drugi to drop-shot. Łowiłem wiele okoni na białe robaki latem, więc jest szansa na ładne pasiaki.

Zaczynamy od pierwszego dobrego rejonu. Szybko okazuje się, że są tutaj szczupaki. Michał szybko zacina swojego, który niestety przy brzegu spada. Ja łowię dwie sztuki. Jeden pozował do zdjęcia.

Całkiem nieźle jak na początek. Potem już tylko wędrujemy i rozmawiamy. Głównie rozmawiamy. Jest o czym opowiadać, a i słuchać lubię. W 3 godziny robimy cały odcinek i oprócz kilku „puknięć” nie zaliczamy nic zdjęciowego.

@Przemek Szymański

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.