Grand Union Canal (kanał Grand Union ) powstawał na przełomie IX i XX wieku.
Kanał łączy Londyn z Birmingham. Ma długość 217 kilometrów (135 mil), oraz posiada 160 śluz. Posiada liczne rozgałęzienia łączące okoliczne miasta, tak, więc długość całkowita łącznie z rozgałęzieniami sięga ponad 300 mil.
Właśnie wspomniane 160 śluz sprawia, że woda w kanale jest prawie stojąca.

Pewny ruch wody można zauważyć dopiero gdy śluza zostaje otwarta i wypłynie z niej jednostka pływająca lub zostaną otwarte śluzy boczne służące do odprowadzania nadmiaru wody z kanału.
Początkiem Grand Union Canal to rzeka Tamiza (River Thames).
W całej swojej długości kanał ten łączy się z kilkoma innymi kanałami m.in. z Oxford Canal South, Coventry Canal, Oxford Canal North, Stratford On Avon Canal oraz z rzeką Nene (River Nene). Dawniej ten kanał służył Brytyjczykom do spławu drzewa i innych towarów.
Dlatego właśnie powstał i dlatego powstała sieć wszystkich kanałów w całych Wyspach Brytyjskich.
Powiem Wam, że z Londynu jest szansa dopłynięcia kanałami nawet do Szkocji. Wyspy Brytyjskie są całe poprzecinane kanałami.
Osobliwą ciekawostką Wielkiej Brytanii to osoby mieszkające w łodziach, w których pływają w kanale Grand Union.

Mimo, że ci miszkańcy nie pracują przy spławie towarów, bo to rzemiosło w rzeczy samej już dawno zanikło, kontynuują angielskie tradycje.
Miło na nich popatrzeć jak sterują swoją jednostką.
Są zawsze uśmiechnięci, jakby dla nich czas się zatrzymał. Z dala od centrum metropolii, od autostrad, gwaru codziennego życia prowadzą przeważnie spokojne życie, a gdy przepływają zawsze uśmiechną się i powiedzą to optymistyczne Hello…
Mimo, że za dnia ruch łodzi na kanale jest dość intensywny nikomu to nie przeszkadza. Nie ma przekleństw idących od wędkarzy w stronę szyprów.
Są tylko uśmiechy na twarzy, tak mało widoczne nad polskimi wodami i gesty przyjaźni tak często spotykane nad Grand Union Canal.


WĘDKOWANIE W KANALE GRAND UNION

Przepisy połowu ryb na wędkę w Wielkiej Brytanii są dużo prostsze od tych w Polsce.
Żeby móc łowić ryby na wędkę w wodach Grand Union Canal (lub na innych łowiskach należących do Królowej Wielkiej Brytanii ) należy wykupić na poczcie (Post Office) Rod Licence, czyli licencję wędkarską za 25 funtów (cena w 2007 roku) na cały sezon.
Licencja jest ważna od 1 kwietnia danego roku do 31 marca roku następnego (od roku 2022 licencja jest ważna przez rok od daty wykupienia licencji)
Mimo wykupienia licencji wędkarskiej może podejść do Nas nad kanałem Grand Union w Watford pewien uśmiechnięty pan i poprosić o wykupienie tzw. Day Ticket , czyli wykupienie Biletu Jednodniowego.

Moim łowiskiem jest prywatny odcinek kanału, który dzierżawi koło wędkarskie z Kings Langley .
Tak, więc okazuje się, że tutaj na Wyspach istnieją różne kółka wędkarskie, kluby, stowarzyszenia, które dzierżawią pewne wody, odcinki kanałów i domagają się dodatkowej opłaty w wysokości od 3 do 6 funtów, a czasami pewne odcinki są zamknięte dla wędkarzy niezrzeszonych..
Domagają się słusznie, bo ich łowiska są dużo lepsze od tych nie dzierżawionych przez nikogo.
Jedna zasadnicza uwaga. Na Wyspach Brytyjskich na większości wód nie ma wymiarów i okresów ochronnych dla poszczególnych gatunków ryb.
Ryby się wypuszcza po złowieniu lub po skończonym wędkowaniu (chyba ,że wędkuje się na prywatnym stawie i właściciel zarządził inaczej )
No Kill w 100%, ale tylko w teorii, choć nie do końca.
Mi „No Kill” kojarzy się z szybkim holem i równie szybkim wypuszczeniu ryby w dobrej kondycji do wody. Tu jest jednak inaczej. Prawie wszyscy Angielscy wędkarze przetrzymują swoje złowione ryby w obszernych kilkumetrowych siatkach.
Po skończonym łowieniu robią sobie fotki i wszystkie ryby wędrują do wody. Niech mi nikt nie mówi, że to nie wpływa na zdrowie złowionych ryb. Niedotlenienie, otarcie naskórka i śluzu też wywierają negatywny wpływ na późniejsze życie ryby.
Ja poszedłem po rozum do głowy i odchudzony do granic wytrzymałości sprzęt pogrubiłem jak się tylko dało.
Przez to mogę holować rybę znacznie szybciej. A długość holu ma znaczenie w jej późniejszym wypuszczeniu do wody.
Angielscy wędkarze łowiąc w kanale Grand Union nastawiają się na plocie, klenie, karpie i leszcze.
Kiełbie i okonie są tutaj przyłowem, ale powiem Wam, że dosyć częstym.
Wody te zamieszkują spore kiełbie i naprawdę piękne okonie!
Tylko czekam na dzień kiedy będę mógł się rozkoszować holem okonia pięćdziesiątaka.
Łowiąc tutaj metodą odległościową dużo obserwowałem miejscowych mistrzów spławika.
Najpopularniejsza jest tu tyczka.
Miejscowi łowią na długie 9-11 metrowe tyczki i sięgają nimi, aż pod drugi brzeg, który przynosi tutaj największe okazy kleni, karpi i płoci.
Może to wydawać się dziwne, ale złowienie tutaj kilkukilogramowego karpia na tyczkę nie jest tutaj wielkim osiągnięciem i wyzwaniem.
Oczywiście zestaw musi być dużo solidniejszy niż przy połowie płoci lub uklei.
Obserwując często miejscowych wirtuozów tyczki dochodzę do wniosku, że tutaj każdy amator i zawodowiec spławika ma to czego zapragnie.
Odwiedzając tutejsze sklepy wędkarskie stwierdzam, że ten kraj i wędkarze w nim mieszkający są rozkochani w spławiku.
Jest tu dosłownie wszystko co potrzebne i lakowi, który zaczyna i profesjonaliście, który już ma swoje potrzeby.
Powiem krótko…
Istny raj dla spławikowców.
Wracając do połowów zauważyłem, że tutaj typowi niedzielni wędkarze spławikowi prezentują dużo wyższy poziom niż ich koledzy z Polski.
Włosowe żyłki 0.06-0.08 mm. oraz haczyki 22-24 stosowane przy połowie płoci, które rosną tu świetnie i wymagają finezyjnych zestawów są na porządku dziennym.
Technika połowu prezentuje się tutaj też na wyższym poziomie.

Sposób zanęcania łowiska, technika łowienia tyczką, hol ryby i donęcanie łowiska w czasie łowienia jest tutaj wytrenowana do niemal perfekcji.
A co jeśli chodzi o inne metody połowu??
Drugą popularną metodą jest fedder.
Celem połowu wędkarzy, którzy łowią tą metodą jest oczywiście karp w największych tutejszych rozmiarach i gruby kleń sześćdziesiątak!!
Podczas wypraw ze spinningiem na klenie miałem okazję porozmawiać i zobaczyć efekty połowów tutejszych mistrzów feddera.
Zdjęcia (angielscy wędkarze są bardzo towarzyscy), które zobaczyłem w albumach doprowadziły mnie do niemal ataku serca.

Grube klenie dochodzące do siedemdziesięciu centymetrów i prawie dziesięciokilogramowe karpie, które zamieszkują te wody stały się moim wędkarskim marzeniem numer jeden.
Może dziesięciokilogramowy karp nie zrobi wrażenia na naszych łowcach tych pięknych ryb, ale muszę wspomnieć jeden istotny fakt. Głębokość na moim odcinku kanału nie przekracza półtora metra. Stąd moje wcześniejsze nie dowierzanie w to co zobaczyłem na wędkarskich zdjęciach tutejszych łowców, którzy jeśli chcą złowić pięknego klenia lub karpia muszą się nastawić na długą zasiadkę w ciszy i spokoju.
Dlatego za cel połowu obierają odcinki kanału mocno porośnięte z obu stron przybrzeżnymi drzewami i krzewami.
Brzegi takie dają rybie spokój i schronienie tak ważne w ich połowie.
Opisując tą metodę nie mogę zapomnieć o przynętach stosowanych przez autochtonów.
Obok szeroko stosowanej kulki proteinowej i kukurydzy mają czasami oni swoje patenty w postaci…
…zwykłej angielskiej konserwy mięsnej.
Zdziwiła mnie ta przynęta na haku tutejszego łowcy, ale gdy on stwierdził, że gdy zawiodą inne bardziej znane przynęty sięga po jak On to określił „Mięcho z Puszki „.
Nie śmiałem nawet wyśmiewać jego przynęty.

Doszedłem do wniosku, że podpatrując ich można się tutaj wiele nauczyć, ale tylko w dziedzinie spławika i gruntu, gdyż metodą spinningową nikt tutaj nie łowi.
Przyznam się, że poczułem swoisty zawód wchodząc do miejscowego sklepu wędkarskiego w poszukiwaniu woblerów, obrotówek i wszelkiego rodzaju miękkich przynęt.
Zawód mój był tym większy, że okazało się, że nie znalazłem tutaj nic oprócz woblerów przeznaczonych do połowu szczupaków. Są to jednak woblery słabej jakości, więc nie pozostało mi nic innego jak zaopatrywać się w przynęty w ogromnych ilościach podczas wyjazdów do Polski.
Grand Union Canal może być mekką dla spinningistów polujących na klenie.
Szczupaków jest tutaj bardzo mało, okonie są pojedyncze, ale trafiają się sztuki bardzo piękne.
Wracając do kleni…
…jest ich tutaj bardzo dużo.

Najczęstszym gościem na naszym kiju będzie kleń „dwudziestak”. Polując na grube klenie trzeba zastosować się do kilku zasad tj. łowić należy o świcie lub wczesnym rankiem. W przypadku łowienia popołudniowego należy wybierać odcinki kanału o jak najmniejszej presji wędkarskiej i turystycznej, gdyż cisza w polowaniu na klenie to podstawa. Precyzja w wykonywaniu rzutów przynętą to podstawa sukcesu nad tą wodą.


Taki oto jest Grand Union Canal. Trochę nie przewidywalny jak każda rzeka, czy jezioro . Trochę brzydki jak to kanał i magiczny, bo pływają w nim ryby, które na pewno są jego legendą.

Przemek Szymański

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.