Z ostatniej chwili! Konkurs literacki
Start Technika połowu Kleń dla zuchwałych (część II) - Smużak. Jak prowadzić?
Sponsor Lure Factory 2014.
Woblery Bonito, woblery na klenie, woblery na okonie, woblery na szczupaki, woblery na sandacze
Kleń dla zuchwałych (część II) - Smużak. Jak prowadzić? Drukuj Email
Technika Połowu
Wpisany przez Przemek Szymański   
niedziela, 17 października 2010 19:22

Powstał temat na naszym forum. Poruszył on problem i zagadnienie jakim jest smużak. Temat niestety trudny, może to i dobrze, bo co łatwe szybko się nudzi. Warto iść na przód i specjalizować się, w różnych technikach. Ale co to jest ten smużak? Jak wygląda? Z czym, to się je? Przeglądamy google wpisując frazę smużak, w wyszukiwarkę.

Wyskakuje wiele stron, na nich dziesiątki pozycji. Odnośniki do artykułów, do aukcji internetowych. Dużo informacji, ale, czy to zawsze musi być, jak się przyjęło, mały wobler przypominający owad, stworzenie wodne inne, niż ryba?

 

Klenie z małych rzek lubią smużące przynęty

 

Charakterystyka

Nie prawdą jest, że przynęta potocznie zwana smużakiem, musi być małych rozmiarów, musi przypominać owad. Nie prawdą też jest, że musi posiadać ster umiejscowiony w korpus pod kątem 90’ jak wyczytałem w kilku miejscach. Podejdźmy do tematu po chłopsku, czyli z prostotą. Posiadam wiele woblerów, które można i należy nazywać smużkami z tego względu, że smużą powierzchnię wody podczas prowadzenia. Jedne to klasyki przypominające ryby, drugie to imitacje owadów. Wielkość woblerów, od 16mm. do 45mm. Kąt nachylenia stera, od 90’ do 45’.

 

Rapala Oryginal. Rozmiary: 2.5, 3, 5 cm, są godne by przy uniesionym wędzisku smużyły powierzchnię wody.


Przykłady typowych przynęt smużących powierzchnię wody.

 

Żabka Rebel

 

Żabka australijskiej firmy River2Sea

 

Polski cud nad Wisłą – Żabka Dorado


To tylko trzy przykłady przynęt, które akurat znajdują się u mnie pod ręką. Jest przecież wiele innych woblerów, które przez producentów, jak i wędkarzy nazwane zostały smużakami. Choćby Bromba A.Lipińskiego (najbardziej przecież znany Polski owad), opisywane na portalu owady Darsona i wiele innych produkowanych chałupniczo i sprzedawanych do ręki, bądź przez aukcje internetowe. Polskie ręcznie wykonywane przynęty to światowa perełka. Nie mówię tutaj o wszystkich producentach. Są wszak osoby, które źle wykonują swoje produkty naciągając ludzi wyglądem swoich „cacek”, jednak takie osoby szybko zostaną usunięte z lurebuildingowego towarzystwa. Tworzenie woblerów to nie jest łatwe zajęcie.

 

Jak i gdzie łowić smużakami? Czy ściągać, z prądem, czy pod prąd?

Wyobraźmy sobie piękną ostrogę. Nie jest długa, ma zaledwie kilka metrów długości. To co klenie lubią w ostrogach, to ich długie i rozłożyste przelewy. Na przelewach jest mnóstwo porozrzucanych kamieni. Kiedyś dno, było zapewne równo wybrukowane, ale niskie stany wód zimą kiedy są bardzo niskie temperatury robią swoje. Zima, mróz i lód to główni nasi sprzymierzeńcy z walką nad psuciem regulacji. Jak wiadomo, im bardziej przelew jest zniszczony, tym klenie mają więcej terenu do patrolowania. Atakują nie tylko małe ryby, ale też małe stworzonka wodne, które za swój dom, obrały zakamarki między kamieniami.

A, choćby opaski. Kilkunastometrowe, czasami kilkuset, może są i dłuższe, nie wiem. Piękna woda do snucia wielko rzecznych planów na dużego klenia. Tym piękniejsza, czym głębsza jest woda kilka metrów, od czoła opaski. Dla mnie dobra opaska, to nie tylko równy uciąg, ale także spowolnienia. Żeby duży kleń, się tam utrzymał, musi mieć gdzie się zaczepić na dłuższą chwilę, lub kilka godzin odpoczynku.

 

„Pięćdziesiątka”

 

Lubię też prostki, lub zakręty małych, nie uregulowanych rzek. Często, są zarośnięte po obu stronach. Ciekawa rynna, zawsze przysparza więcej plusów, niż minusów takim miejscom. Klenie zazwyczaj ustawiają się wzdłuż roślinności, bądź chowają się w niej. Często można obserwować je, za roślinnością, w cieniu prądowym. To świetne kleniowisko. Wyżej opisane miejsca, łączy jedna rzecz. Mianowicie, sposób w jaki obławiam poszczególną miejscówkę smużakiem. Łowiąc tą przynętą, zawsze ustawiam się powyżej ryby i zależnie od stanowisk ryb, przynętę prowadzę łukiem do brzegu, lub pod prąd. Bardzo prosto łowi się opisywaną przynętą na ostrogach, które są przelane, płytkie. Mnogość „dziur”, zawirować mówi nam, że tam są spowolnienia, które przyciągają drobnicę. Chowa się ona, za przeszkodami, między kamieniami, w szczelinach i jest wyławiana przez małe klenie, jazie. W ślad za nimi płyną większe osobniki obu gatunków. Nikt nie powiedział, że duży kleń, nie może być po części kanibalem.

 

Piękna ostroga. Tym razem jest zupełnie odkryta. Widać wyspę z tłuczonych kamieni. Pamiętam, jak jako nastolatek zawitałem na nią po raz pierwszy. Była to wysoka ostroga. Kilka zim, jednak sprawiło, że zaczęła się rozkruszać. Zaczęły wypadać pojedyncze kamienie, wymywało żwir, piasek, po kilku latach było już więcej erozji. Gdy ostroga jest zalana podczas średniego stanu, warto zapolować z rana, lub w południe na jazie i klenie, które korzystając z osłony wysokiej burty wygrzewają się, w leniwym nurcie przelewu. Nie idzie to, teoretycznie określić, ale jest, taki stan wody, że jest tam pełno opisywanych ryb. Musi być tam wody po kolana. Wystarczy wtedy obławiać cały teren przelewu małym, dobrym smużakiem, a o efekty, nie trzeba się martwić. Przy stanie wody takim jak na zdjęciu, połowimy mniejsze klenie. W samym przelewie, gdzie jak widać dno najeżone jest większymi kamieniami. Przy wyższym stanie, szczęścia należy próbować za wyspą. Stoją tam kapitalne klenie i okonie. Gwiazdką zaznaczyłem miejsca upadku smużaka, ciągła linia to spływ, na napiętej żyłce, bez kręcenia korbką kołowrotka, a linia przerywana to już ściąganie przynęty.


Inaczej ma się sprawa na opaskach, lub przy, nie uregulowanym brzegu mniejszych rzek. Tutaj mamy często większe pole manewru. Możemy podążać pod prąd, lub jak kto woli z prądem rzeki. Uwarunkowania łowienia z prądem, lub jak kto woli, pod prąd możemy przeczytać w pierwszej części klenia dla zuchwałych, więc nie będę tutaj się rozprawiał nad tym, co jest najwłaściwsze. Osobiście wolę nie co inną technikę. Mianowicie ustawiam się powyżej ryby i maskując się, najbardziej jak to, tylko możliwe, kładę przynętę w okolicy mojego brzegu i spławiam przynętę w dół rzeki zatrzymując ją, co chwilę. Ta chwila trwa między 2-10 sekund. Potem spuszczam z nurtem kolejny metr, dwa i ponawiam pracę smużaka, przez kolejne przykładowe 2-10 sekund. Spuszczając przynętę z nurtem, na dobre 40-60 metrów mam pewność, że przez ten okres, nie wykonywałem, żadnych wymachów wędką, nie ruszałem się i przez to, nie byłem widoczny dla ryb. Długie wędzisko pozwala na komfortowe łowienie, w takich sytuacjach. Na dużych rzekach używam odległościówki o długości 3.90 metra. Mniejsze rzeki to kij o długości średniej między 270-300 cm. Szybka akcja kija, przy dopuszczalnej gramaturze między 2-21 gram pozwoli nam bezpiecznie łowić w każdych warunkach. A co, jak osiągniemy już spływ w granicach naszej miejscówki?? Prowadzimy wtedy przynętę pod prąd. Przykładowo podprowadzamy smużaka 2-5 metrów. Zatrzymujemy go, by spuścić go pracującego dobry metr! To często decyduje o braniu. Duży kleń, często płynie za przynętą. Ma on utrudnione zadanie poruszania się, w silniejszym nurcie, więc takie spuszczenie pracującej przynęty, jest bardzo pomocne. Bardzo często łowię piękne klenie, na moich wodach, używając takiego systemu.

 

Letni okaz klenia skuszonego spławiającym smużakiem


Jak monitorować pracę przynęty wypuszczając ją na napiętej żyłce?

W pierwszej kolejności należy powiedzieć, co burzy, zakłóca odbiór drgań, które odbieramy na wędce. Tradycyjnie są to zawirowania spowodowane przez przeszkody, które znajdują się pod powierzchnią wody. Nurt napotykając głaz, łamie się w spiralę. Linka, lub żyłka spływając z wodą układa się na kształt nurtu. Proste stwierdzenie, ale nie jest już prosto, sprostać temu zadaniu, by żyłkę kontrolować. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, jak monitorować pracę przynęty, bo z praktyki wiem, że nie damy rady, w 100% wykorzystać zauważonych brań. W miejscach gdzie kręci nurtem, robią się wybrzuszenia, załamania, a żyłka układa się w łuk. Wtedy, nie mogę niestety pozwolić sobie, na długie spływy przynęt. Robię, może 20-25 metrowe spływy, przy czym, wędkę mam uniesioną prawie pionowo, w kierunku wody, by jak najmniej żyłki było na wodzie. To pozwoli mi, na dużo częstsze wykorzystanie zauważonych brań, a linka będzie się układała w pozycji bliższej linii prostej, a to podstawa skutecznego zacięcia.

 

Takie i mniejsze klenie znane są, z bardzo intensywnej „uszczypliwości”. Często ciężko je zaciąć na spławiające przynęty. Tylko utrzymanie linki w linii prostej pozwala, na zwiększenie do maksimum procentu skutecznych zacięć.


Czy leżąca na wodzie żyłka płoszy klenie?

Bezbarwna żyłka nie płoszy kleni nawet, w wodzie barwy wody z kranu. Ale jak zastosuje się plecionkę do wiązania przynęt, to już czasami są małe problemy. Przed przystąpieniem do wędkowania każdy z nas spojrzy, na rzekę i widzi barwę wody. Jest ona uwarunkowana głównie przez czynnik pogody i opadów deszczu. W przypadku rzek, nie musi padać u nas. Wystarczy duża ulewa, w rejonie rzeki, powiedzmy 15 km. od nas, powyżej i zmętnienie wody mamy gwarantowane. Do łowienia smużkami preferuję żyłkę bezbarwną. Plecionkę stosuję tylko na małych rzekach, gdzie mam mnogość zaczepów, wystających gałęzi, pali. Gdy mam wodę czystą, o barwie przeźroczystej używam żyłki. I powtarzam, że leżąca żyłka, nie płoszy kleni. To przynęta kusi i ma kusić klenie i jest wystarczająco bardziej hałaśliwa, niż łącznik, jakim jest żyłka.

 

Czy jest sens łowić na smużaki w szybkim nurcie? Jeśli tak - jak prowadzić w takich miejscach przynętę, żeby wyglądała naturalnie?

Duże klenie raczej nie zapuszczają się, w tak szybkie odstępy, ale kleń jako gatunek lubi, takie warunki terenowe. W dobrym łowisku, często można zaobserwować jak kleń żeruje na owadach, które nie chcący wpadną do wody. Podpływają od spodu, wypływają ze spokojniejszej wody, z roślinności wodnej by pochwycić pokarm. Uważnie obserwując zachowanie kleni i wygląd pokarmu, można pięknie wstrzelić się w miejscówkę. Podstawowym warunkiem jest zasobne pudełko. Musimy mieć dużą ilość imitacji owadów. Każda pora roku jest inna. Kwietniowe rójki, różnią się mocno od czerwcowych. Nie tylko mówię o barwie brzucha przynęty, ale też o kształcie odnóży i wielkości samych przynęt. Naturalne prowadzenie to, spływ imitacji z nurem. Musimy ustawić się dużo powyżej i spuszczać woblera z prądem rzeki. Przynęta musi się zachowywać jak niesiony nurtem owad. Dobre jest drganie szczytówką wędziska. To pomoże zachowywać się naszemu woblerowi jakby był przerażonym stworzeniem, który dopiero, co wpadł do wody.

 

Ten kleń wolał tradycyjne prowadzenie smużaka


Jednak często klenie, bardziej reagują na tradycyjne prowadzenie smużaka. Rzucamy go w dół rzeki w okolice stanowisk ryb i prowadzimy go pod prąd, by smużył wodę i często łapał powietrze. Kleń jest ciekawski. Można i należy to wykorzystać. Naśladowanie natury ma sens, wtedy, kiedy kleń nie reaguje na przykładowe, tradycyjne prowadzenie przynęty. Zawsze zaczynam łowienie tradycyjnie. Jeśli, nie mam brań, lub coś, nie gra kleniom, zmieniam technikę. Sięgam po swoje doświadczenie i po lekcje natury. Obserwując przyrodę, możemy się wiele nauczyć. Czy przynęta ma wyglądać naturalnie? Czasami tak, czasami, nie.

 

Tekst i zdjęcia: Przemek Szymański

 

Najnowsze w dziale Poradnik

  • 05.04.14
    Marcowy kleń, czyli jak łowić i kręcić

    Marcowy kleń, to temat niełatwy. Końcówka zimy, podwyższone stany wód, zimna jeszcze aura. Nie wszędzie da się złowićklenia w dorodnych rozmiarach. Tomek dzisiaj opowie o marcowych kleniach. Jak je łowić i jak je uwieczniać, by móc po ichwypuszczeniu cieszyć oczy przez jeszcze wiele sezonów. ...


  • 02.02.14
    Na żabkę

    Wiosna, na którą tak długo czekaliśmy w tamtym roku, to pora, kiedy mam okazję do woli połowić na różne imitacje żab. Oczywiście mam te przynęty w pudełku również podczas letnich i jesiennych wypadów nad wodę, ale to wiosną używam ich najczęściej z prostej przyczyny, wtedy są "zabójczo" skuteczne. ...


  • 14.09.13
    Kleń dla niewtajemniczonych

    Kleń dla wielu początkujących wędkarzy wydaje się czasem rybą nieosiągalną do złowienia zwłaszcza metodą spiningową. Dlatego właśnie pragnę napisać kilka zdań kierowanych w szczególności do początkujacych spiningistów. Postaram się po kolei wyjaśnić wszystkie tajniki oraz zagadnienia związane z tym tematem. Takie małe po...


  • 18.08.13
    Moje smużenie

    Również ja postanowiłem podzielić się w tym miejscu swoimi doświadczeniami, na temat łowienia na smużaki. Od jakiegoś już czasu nosiłem się z zamiarem napisania trochę dłuższego tekstu, poświęconego łowieniu tą metodą, która ostatnimi czasy stała się jedną z moich ulubionych. ...


  • 22.02.13
    Zimowe klenie - rozmowa z Tomkiem Winiarskim

    Klenie w zimie, to zmartwienie i problem każdego wędkarza spinningisty. Niska temperatura i brak pożywienia w wodzie sprawia, że nie jest łatwo namierzyć naszego bohatera. Nie dość, ze mamy za przeciwnika zazwyczaj złą aurę, własne słabości, to jeszcze słabiej żerujące ryby, które nie ukrywajmy – zimą mniej jedzą. ...


  • 08.02.13
    Zimowe, rzeczne klenie.

    Średnia, nizinna rzeka. Piękny wlew, potem płań, która po kilkudziesięciu metrach zaczyna się wypłycać, a rzeka w tym miejscu rozszerzać. Dno najeżone jest kamieniami, a gdzieniegdzie tylko mocne zawirowania świadczą o obecności większych głazów narzutowych. Stoję dłużą chwilę w bezpiecznej odległości schowany za przybrzeż...


  • 06.10.12
    Wiślany kleń

    Kleń jaki jest każdy widzi można, by rzec. Nie jeden laik nazwałby go po prostu „dużą płotką”, czy coś w tym rodzaju. Dla wędkarzy jednak kleń jest rybą wyjątkową. Jest jednym z nielicznych mieszkańców naszych wód, którego łowić możemy przez cały rok na wszystkie praktycznie metody. ...


  • 26.05.12
    Widelnica

    Widelnice (Plecoptera) – rząd owadów uskrzydlonych o rozwoju z przeobrażeniem niezupełnym. Larwy żyją w wodzie o dużejzawartości tlenu, zasiedlają głównie wody płynące, szczególnie niewielkie potoki górskie i strumienie. ...


  • 15.01.12
    Dziesięcioro przykazań

    Dwa lata temu, po dłuższej przerwie od wędkarstwa, postanowiłem, że wracam do tego hobby. Chociaż kleni nie łowiłem nigdy wcześniej – w moich rodzinnych stronach nie było kleniowej wody pod ręką – postanowiłem, że wezmę się właśnie za nie. Zupełnie zielony zacząłem grzebać po forach, czytać, kupować sprzęt i chodzić n...


Społeczność

Rejestracja
Forum
Facebook

Działy tematyczne portalu

Filmy
Poradnik
Publicystyka
Relacje
Sprzęt
Warsztaty

Aktualnie on-Line

Naszą witrynę przegląda teraz 1505 gości i 9 użytkownik 
  • obcy91
  • lisses
  • Krzych12
  • carloss83
  • marekn
  • Skryty
  • DawidS
  • terier1232

Redakcja - Przemek Szymański, Lesław @Lechu Ruszała, Radosław @Gruzin Duszyński, Rafał @Bigrafi Przybyła, Tomasz @Zimorodek Palacz i Tomasz @Winko Winiarski
Autorzy tekstów - Arkadiusz Kubale, Maciej Wieczorek, Paweł Brzuskiewicz, Rafał Kubicki, Remigiusz Kopiej, Kamil Rudnik, Dominik Kubisz, Darek Mrongas, Robert Szczepański, Sebastian Zdrojewski, Marcin Janaszkiewicz, Tomasz Cegiełka, Andrzej Walas, Jacek Grzeszczyk, Przemek Skrzypiec, Marek Nitkowski, Piotr Flor, Mirek Świerkot i Mateusz Gruca
Adres korespondencyjny: www.naklenie.pl ,113 Flanders Court, 12-14 St.Albans Road, Watford, Herts, WD17 1BQ, United Kingdom
Kontakt: redakcja@naklenie.pl
Reklama: info@naklenie.pl
Admin: admin@naklenie.pl


Copyright©2007-2014 www.naklenie.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone!
Materiały opublikowane w tym serwisie chronione są prawem autorskim.
Wykorzystywanie ich w całości lub w części, bez wiedzy i zgody właściciela portalu, jest zabronione.
Portal istnieje od 01 lipca 2007 roku.