Od kilku dni chodzę tak, że nie mogę się doczekać weekendu. Coś mnie świerzbi. Wiem, że coś się będzie działo jak pojadę na klenie. Tym razem zmieniam odcinek i jadę na stare mety. Jestem wcześnie rano. Bambusówka w garść, kilkanaście woblerów w kieszeni, podbierak, mata i lecę nad wodę.

Pierwsza miejscówka.

Po drugiej są fajne krzaki. W samym środku rynna. Rzucam praktycznie pod same gałęzie i sprowadzam Sendala pod samo dno. To miejsce nie jest za głębokie, ale trzyma drobnicę. Jest zima. Lekki przymrozek. I jak to w zimie bywa, wszelaka ryba grupuje się na zimowiskach. Słowo zimowisko, to pojęcie względne. Nie idzie go określić, zdefiniować. Może to być pas głębokiej wody, może to być prostka, ale głęboka tylko na dwa metry, a może to być wolny głęboki zakręt. Nie odgadniesz tego z zewnątrz. Potwierdzić to mogą tylko wyniki. Jeśli w zimie łowisz tam ryby praktycznie za każdym razem, a potem przez 1-2 kilometry ani puknięcia, to masz chłopie zimowisko. Tylko pamiętaj, zimowisko kolejnej zimy może być gdzie indziej. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Wiem jedno. Jak dopadnie się zimowisko, to trzeba łowić, bo za miesiąc może tam nie być już niczego.

W pół godziny łowię szybko 4 szczupaki między 45-54 cm. Przezornie jestem zabezpieczony przyponem. Woda jest trącona i jak ryba żeruje, to i kleń będzie uderzał.

Kolejny kilometr.

I tak jak wspominałem kolejny kilometr nic. Mimo, że teren znam i miejscówki bankowe, to nie ma ani wyjścia.
Wychodzi słońce. Dzięki temu woda odzyskuje trochę przeźroczystości i w polaroidach widzę więcej. Ale nic się nie dzieje. Zero.

Kolejna bankówka.

Dopadam kolejne miejsce. Niczym się nie wyróżnia. Tak jak poprzednie. Tak samo fajne, ale widocznie tam coś jest, co trzyma klenie i sprawia, że stoją w grupie. W kilkanaście rzutów łowię 5 kleni powyżej 40 cm. Nie dowierzam!

To jak 5 bramek w 9 minut Lewandowskiego. Nie zdarza się to nawet co roku. Może raz na kilka dobrych lat. Na 8 brań wykorzystuję 5. Klenie pięknie walczą. Mam duże problemy przy brzegu, bo jest sporo trawy i tutaj pomaga długi podbierak. Bambusowy kijek się sprawia. Jestem zadowolony i postanawiam już wracać w stronę samochodu.

Na pierwszej miejscówce znowu doławiam jeszcze jednego zębatego 56 cm i kończę na dzisiaj. 10 ryb, w tym piękne klenie…

@Przemek Szymański

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.